"Ludzie zatracili już wyczucie, czym jest miejsce poświęcone Bogu. Zachłanność na pieniądze, potrzeba wydajności sprawiają, że o tym zapominamy ; to nic dziwnego, gdyż poświęcenie Bogu to coś, co się wymyka naszej psychologii, ponieważ znajduje się ponad wydajnością: to wszystko, co poświęcamy, zostaje spalone dla Boga i wyłącznie dla Niego. Czas, jaki poświęcamy modlitwie, adoracji, jest ponad wszelką wydajnością.
A zatem bardzo uważajmy, gdyż lud żydowski był ludem wierzącym... ale znajdował się pod panowaniem Rzymian, co pociągało za sobą wiele kompromisów, nawet w świątyni. Lud Izraela zatracił poczucie poświęcenia Bogu i uległ żądzy pieniędzy i potrzebie wydajności.
Serce Chrystusa, Serce Baranka, jest całkowicie poświęcone Bogu. Prawdziwą świątynią jest święte człowieczeństwo Chrystusa, Jego Serce. To On nadaje świątyni pełniejsze znaczenie. W rzeczywistości świątynia była tylko prefiguracją tajemnicy przymierza Boga z ludźmi, spotkania Boga z ludźmi. Była zatem przyporządkowana tajemnicy świętego człowieczeństwa Jezusa. Z pewnością to dlatego Jezus chciał przywrócić ludowi Izraela poczucie poświęcenia, które ten zaczynał zatracać.
Chciał tego, aby nam uświadomić, że poświęcenie dokonuje się w adoracji i nie może być tylko konsekracją prawną, zewnętrzną.
Jesteśmy poświęceni Bogu jedynie na tyle, na ile Go adorujemy; inaczej pozostaje to poświęceniem faryzejskim, czyli fałszywym.
Serce Jezusa jest całkowicie poświęcone Ojcu, gdyż samo jest miejscem adoracji, nieustannie trwając w akcie adoracji."
/o. Marie-Dominique Philippe/
niedziela, 9 listopada 2014
niedziela, 2 listopada 2014
Obumieranie
"Byłam ziarnem pszenicy, a Ty byłeś siewcą.
Pewnego dnia, tak dawno temu, pogrzebałeś mnie w głębokiej, ciemnej bruździe. Umarłam tysiąc razy we wnętrzu tej ziemi - tak ciemnej, tak żyznej, tak ciepłej, tak zimnej - a jednak przeżyłam.
Dwukrotnie wierzyłam, że nadszedł czas przynoszenia owoców. Ale dwukrotnie burze nienawiści i pogardy zmroziły bruzdę i ziemię.
Wówczas, kiedy wydawało mi się, że umarłam po raz tysięczny, nadszedł deszcz, nadeszło słońce. Pod jego ciepłymi promieniami wydałam swoje nasiona i złożyłam je w Twoich dłoniach, aby znów umarły i rozmnożyły się. Amen."
/Catherine de Hueck Doherty/
Pewnego dnia, tak dawno temu, pogrzebałeś mnie w głębokiej, ciemnej bruździe. Umarłam tysiąc razy we wnętrzu tej ziemi - tak ciemnej, tak żyznej, tak ciepłej, tak zimnej - a jednak przeżyłam.
Dwukrotnie wierzyłam, że nadszedł czas przynoszenia owoców. Ale dwukrotnie burze nienawiści i pogardy zmroziły bruzdę i ziemię.
Wówczas, kiedy wydawało mi się, że umarłam po raz tysięczny, nadszedł deszcz, nadeszło słońce. Pod jego ciepłymi promieniami wydałam swoje nasiona i złożyłam je w Twoich dłoniach, aby znów umarły i rozmnożyły się. Amen."
/Catherine de Hueck Doherty/
niedziela, 26 października 2014
Miłować bliźniego
"Jesteśmy wezwani, aby kochać siebie wzajemnie, a to oznacza najpierw przebaczenie sobie i wszystkim innym. Aby kochać, trzeba wybaczać. Nie można bowiem kochać tego, kto jest przedmiotem naszej wrogości, gniewu, nienawiści i nieprzebaczenia.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Przebaczenie może stać się jakby przyzwyczajeniem - stanem, w którym wybaczamy niemal w tym samym momencie, kiedy zostajemy odrzuceni, zignorowani, opluci czy poniżeni w jakikolwiek inny sposób.
W całej kwestii przebaczania jest coś boskiego, ściśle wiążącego się z miłością i z Bogiem.
Kiedy naprawdę kochamy Boga, musimy ożywiać tę miłość przez przebaczenie."
/Catherine de Hueck Doherty/
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Przebaczenie może stać się jakby przyzwyczajeniem - stanem, w którym wybaczamy niemal w tym samym momencie, kiedy zostajemy odrzuceni, zignorowani, opluci czy poniżeni w jakikolwiek inny sposób.
W całej kwestii przebaczania jest coś boskiego, ściśle wiążącego się z miłością i z Bogiem.
Kiedy naprawdę kochamy Boga, musimy ożywiać tę miłość przez przebaczenie."
/Catherine de Hueck Doherty/
niedziela, 19 października 2014
Rodzina Bogiem silna
"Jeżeli małżonkowie należycie zrozumieją swoje zadanie pod względem religijnym, wówczas gniazdo rodzinne staje się ogniskiem cnoty, szkołą obyczajów, stróżem moralności i katedrą świętych.
Nad taką rodziną, jak nad stajenką betlejemską, unoszą się chóry aniołów ze śpiewem:'Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli'.
Rodzina jest po Kościele miejscem modlitwy i ofiary, miejscem skupienia i radości, ale dopiero wówczas, gdy się oprze na Bogu i Jego nieskończonym Miłosierdziu, które podnosi dusze ojca i matki, dzieci i domowników ku niebu, gdzie rodziny ziemskie przekształcają się w nieśmiertelne."
/bł. Michał Sopoćko/
Nad taką rodziną, jak nad stajenką betlejemską, unoszą się chóry aniołów ze śpiewem:'Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli'.
Rodzina jest po Kościele miejscem modlitwy i ofiary, miejscem skupienia i radości, ale dopiero wówczas, gdy się oprze na Bogu i Jego nieskończonym Miłosierdziu, które podnosi dusze ojca i matki, dzieci i domowników ku niebu, gdzie rodziny ziemskie przekształcają się w nieśmiertelne."
/bł. Michał Sopoćko/
niedziela, 12 października 2014
Biesiadnicy
"Oto z samej tylko jakości biesiadników jasno widać, że owe królewskie gody wyrażają teraźniejszy Kościół, w którym dobrzy ze złymi są złączeni. Różne dzieci są w nim zmieszane, choć bowiem On wszystkie rodzi do wiary, jednak nie wszystkie z powodu ich grzechów przez zmianę życia doprowadza do wolności łaski.
Póki więc tutaj żyjemy, musimy iść drogą życia pomieszani z innymi.
Samych dobrych nigdzie nie ma jak tylko w niebie; nie ma też samych złych, bo są oni tylko w piekle. To zaś życie, które istnieje między niebem a piekłem, jest jakby w środku i obywateli z obu stron wspólnie przyjmuje.
I Kościół Święty przyjmuje teraz bez różnicy, a potem przy śmierci ich rozróżnia. Jeśli więc jesteście dobrzy, póki żyjecie, złych cierpliwie znoście. Kto bowiem złych nie znosi, sam sobie swą niewyrozumiałością daje świadectwo, iż nie jest dobry,"
/św. Grzegorz Wielki/
Póki więc tutaj żyjemy, musimy iść drogą życia pomieszani z innymi.
Samych dobrych nigdzie nie ma jak tylko w niebie; nie ma też samych złych, bo są oni tylko w piekle. To zaś życie, które istnieje między niebem a piekłem, jest jakby w środku i obywateli z obu stron wspólnie przyjmuje.
I Kościół Święty przyjmuje teraz bez różnicy, a potem przy śmierci ich rozróżnia. Jeśli więc jesteście dobrzy, póki żyjecie, złych cierpliwie znoście. Kto bowiem złych nie znosi, sam sobie swą niewyrozumiałością daje świadectwo, iż nie jest dobry,"
/św. Grzegorz Wielki/
niedziela, 5 października 2014
Latorośle
"Stańmy się żywą i owocującą latoroślą
Winnego Krzewu - Jezusa Chrystusa,
przyjmując Go w naszym życiu,
aby przyszedł do nas
jako Prawda, by ją głosić
Jako Życie, by je przeżyć
jako Światło, by nim płonąć
jako Miłość, by nią kochać
jako Droga, by nią iść
jako Radość, by ją dawać
jako Pokój, by go rozsiewać
jako Świętość, by ją złożyć w ofierze,
żeby przyszedł do naszych rodzin,
do naszych domów,
do wszystkich naszych bliźnich."
/bł. Matka Teresa z Kalkuty/
Winnego Krzewu - Jezusa Chrystusa,
przyjmując Go w naszym życiu,
aby przyszedł do nas
jako Prawda, by ją głosić
Jako Życie, by je przeżyć
jako Światło, by nim płonąć
jako Miłość, by nią kochać
jako Droga, by nią iść
jako Radość, by ją dawać
jako Pokój, by go rozsiewać
jako Świętość, by ją złożyć w ofierze,
żeby przyszedł do naszych rodzin,
do naszych domów,
do wszystkich naszych bliźnich."
/bł. Matka Teresa z Kalkuty/
niedziela, 28 września 2014
Tak czy nie?
"Najwspanialszym czynem chrześcijanina jest spełnianie woli Boga.
Jak mam rozpoznać Jego wolę? Skąd mam wiedzieć, które myśli są moje, a które należą do Boga?
Aby poznać Jego wolę, muszę nauczyć się Go słuchać. Można osiągnąć to jedynie przez modlitwę.
Bóg mówi cicho, bardzo cicho, ale mówi - i sprawi, że poznasz, czego od ciebie oczekuje.
Będziesz spełniać Jego wolę i to będzie cudowne. Robić to, czego chce Bóg, oznacza być prawdziwie szczęśliwym. Czasami Jego wola może przynieść ból, ale przyniesie ci także radość. Wszystko przychodzi od Boga i wszystko powraca do Niego w naszych sercach.
Całkowite oddanie się Bogu w modlitwie i działaniu jest istotą życia chrześcijanina; odkrywamy w tym tak ogromną radość, że nasze zwykłe, codzienne życie całkowicie się przemienia. Odkrywamy, że żyjemy w innej rzeczywistości."
/Catherine de Hueck Doherty/
Jak mam rozpoznać Jego wolę? Skąd mam wiedzieć, które myśli są moje, a które należą do Boga?
Aby poznać Jego wolę, muszę nauczyć się Go słuchać. Można osiągnąć to jedynie przez modlitwę.
Bóg mówi cicho, bardzo cicho, ale mówi - i sprawi, że poznasz, czego od ciebie oczekuje.
Będziesz spełniać Jego wolę i to będzie cudowne. Robić to, czego chce Bóg, oznacza być prawdziwie szczęśliwym. Czasami Jego wola może przynieść ból, ale przyniesie ci także radość. Wszystko przychodzi od Boga i wszystko powraca do Niego w naszych sercach.
Całkowite oddanie się Bogu w modlitwie i działaniu jest istotą życia chrześcijanina; odkrywamy w tym tak ogromną radość, że nasze zwykłe, codzienne życie całkowicie się przemienia. Odkrywamy, że żyjemy w innej rzeczywistości."
/Catherine de Hueck Doherty/
Subskrybuj:
Posty (Atom)