niedziela, 15 stycznia 2017

Ja Go przedtem nie znałem

Życia mojego codzienny - zawsze nad siły! - wysiłek
poplątały powszednie losy, zdarzenia zwyczajnie rozbiły.
Wlokłam kłody po ciężkim piachu, płynęłam wodospadom naprzeciw:
każdy mój czyn się rozkruszył, każdy się statek rozleciał.
Nie umiałam się modlić, Boże, ani walczyć o Ciebie czuciem,
tylko złapać najbliższy ciężar i na przeszkodę się rzucić!...
Trzeba Cię sercem chwalić, wznosić do Ciebie kadzidłem,
ale mnie szept modlitwy usypiał,
"wyłamywał od dołu" skrzydła.
...Dziś runął dom mój, zwaliły się belki w dół i kamienie...
A może byłby się ostał - budowany tylko na tchnieniu?
A może byłby mocny, wyniosły i niespożyty,
gdyby nie z czynu się zrodzić chciał, ale z modlitwy?!
                                                      /K. Iłłakowiczówna/

niedziela, 8 stycznia 2017

Teofania

Stajemy przed tą zadziwiającą teofanią, kiedy Jan Chrzciciel odkrywa Ducha przy Baranku: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. (...) Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.
Oficjalnie Stary Testament wypełnia się w sercu Jana Chrzciciela.
Wypełnił się już w sercu Maryi i w sercu Józefa; wypełnił się już w sercu Elżbiety, prorokini Anny i Symeona. To wszystko było jednak ukryte. Tutaj Jan Chrzciciel oficjalnie pokazuje, że wszystko się wypełniło, dokonało: przepuszcza przodem Tego, który przyszedł po nim.
Bóg powtórzył to, co pokazuje nam początek Księgi Rodzaju: Kain nie godzi się na pierwszeństwo Abla i odwołuje się do swego prawa starszeństwa; podobnie i najwyższy kapłan odwoła się do swego prawa starszeństwa i z religijnej zazdrości nie zgodzi się na to, by prawdziwy Abel, Jezus, przeszedł przed nim pierwszy.
Tutaj Jan Chrzciciel, ubogi, przepuszcza przed sobą Baranka, tego, który niesie nieprawość świata, a sam się usuwa; jest obecny, ale całkowicie zależny od Baranka.
Oto eschatologiczna nadzieja Jana Chrzciciela: nadzieja ubogiego, który jest bez reszty zależny od tego, który przychodzi.
                                                     /o.Marie-Dominique Philippe /

niedziela, 1 stycznia 2017

Miłość

Jakże jasno świecił stłumiony płomień
i ogień wesoło strzelał smuklej niż hymn,
 gdy jak każdy - narodził się matce syn,
a od gwiazd się paliły niebieskie płomyki na słomie.

Upływały komety, upływał czas,
szły zwierzęta z obcych, pękatych wysp
i kładły rogi płasko przed dzieckiem świecącym od gwiazd.

Mówiły dziecku stujęzyczny wyraz,
łamały sztywne patyki kolan.
Łagodnie cierpiała w nich ludzkość,
z oczu rosły paprocie rozległych krzywd.

Przepływały ptaki chmurami jak łódką
i zielono śpiewał las, wiatr porywał krzyk,
         wiatry porywały głos,
         a gasnący tłumił nieboskłon.
Płakało tkliwie starym grzechem
i żałością po polach chodziło.

Mówił wiatr na ucho echem,
a las głośno powtarzał: "Miłość".

                                                 K.K. Baczyński

niedziela, 25 grudnia 2016

Boże Narodzenie

"Narodziłem się BEZSILNY,
abyś ty nigdy się mnie nie lękał.

Narodziłem się Z MIŁOŚCI,
abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość.

Narodziłem się W NOCY,
abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą
rzeczywistość spowitą ciemnością.

Narodziłem się W LUDZKIEJ POSTACI, mówi Bóg,
abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.

Narodziłem się JAKO CZŁOWIEK,
abyś ty mógł stać się synem Bożym.

Narodziłem się PRZEŚLADOWANY OD POCZĄTKU,
abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności.

Narodziłem się W PROSTOCIE,
abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.

Narodziłem się W TWOIM LUDZKIM ŻYCIU,
mówi Bóg, aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca."

                                                     /Lambert Noben/

niedziela, 18 grudnia 2016

Z Ducha Świętego

Bezcielesne, bez skazy i niematerialne słowo Boga przybyło do nas, chociaż nigdy nie było od nas oddalone, bo nawet najmniejsza cząstka stworzenia nie pozostawała i dawniej bez Jego obecności, ale złączony z Ojcem napełniał wszędzie całe stworzenie.
Przybył przeto, zstąpił pomiędzy nas przez swą dobroć i miłość ku nam, aby się nam objawić.
                                                       św. Atanazy

niedziela, 11 grudnia 2016

Rorate coeli

Spuśćcie rosę, niebiosa, duchy nieobjęte,
i sztaby blasku białe, zwiastujące pieśni,
żeby, co żyje - życiem nie było przeklęte
i stało się jak światło w ciele - nie cielesne.

Spuśćcie rosę, niebiosa, rozróżnienie czynów,
i krople takie jasne, by koroną było
to, co jest nazywane za potęgę - miłość
i przez niedopełnianie pozostaje winą.

Spuśćcie rosę, niebiosa - kręgi żywe świateł
na głowy pochylone, by to, co jest mądrość,
nie odchylało na dół jak po płatku płatek
ludzi do głuchych studni i pożogi lądów.

Spuśćcie rosę, niebiosa, aby elementy,
które są ku świętości, uczyniły świętym
i podsycane duchów płomieniem, powstały
jak łodygi wzrastania i owoce chwały,
a opadając liśćmi zwycięstwa jak złoto,
lot uczyniły dla nas albo nas dla lotu.

                                       K.K. Baczyński

niedziela, 4 grudnia 2016

Jan Chrzciciel

"Jan jest prorokiem, który stoi na progu przeszłości i przyszłości. Dla niego obietnica nie jest grobem, lecz łonem nowości.
Ikoną Starego Testamentu przechodzącą w swoje spełnianie się jest Eliasz, który ma przyjść, a właściwie, który już przyszedł, choć nierozpoznany, uprzedzający przeznaczenie Tego, co chciał go rozpoznać(Mt 17, 10-13).
Chrzciciel jest punktem dojścia cierpliwego trudu Boga, trwającego tysiące lat; jest człowiekiem gotowym poza wszelką obietnicą przyjąć Pana, którego zapowiedział.
Nie jest wyłącznie ascetą czy mistykiem, spotykającym Boga w samotności pustyni. Jest apostołem pragnącym otworzyć wszystkich na przyjęcie Tego, który zawsze przybywa i oczekuje na przejęcie.
Poprzedzając chronologicznie Pana o jeden krok, duchowo idzie za Nim. Jest on 'głosem', który Go zapowiada, a jego 'słowem' jest Pan.
Chrzciciel stanowi zerwanie ostatecznego ograniczenia człowieka: wyzwolenie pragnienia, które otwiera się na upragnionego już przychodzącego. Jest drzwiami otwierającymi się na pukanie Pana."
                                                                       /o. Silvano Fausti/