niedziela, 23 kwietnia 2017

Pierwsze Święto Miłosierdzia

Była to pierwsza niedziela po Wielkanocy w 1935 r., dzień 28 kwietnia. Święto to było celebrowane na ziemi przez samo niebo! A oto słowa Siostry Faustyny:
"Niedziela Przewodnia, czyli święto Miłosierdzia Pańskiego, zakończenie Jubileuszu Odkupienia.
Kiedyśmy poszły na tę uroczystość, serce mi biło z radości, że te dwie uroczystości z sobą są tak ściśle złączone. Prosiłam Boga o miłosierdzie dla dusz grzesznych.
Kiedy się kończyło nabożeństwo i kapłan wziął Przenajświętszy Sakrament, aby udzielić błogosławieństwa, wtem ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym obrazie. Udzielił Pan błogosławieństwa i promienie te rozeszły się na cały świat.
Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z fal jasności nieprzystępnej żadnemu stworzeniu ani duchowi. Do tej jasności trzy drzwi - i w tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasności - w drzwi drugie, do wnętrza jedności.
Jest to Jedność Troista, która jest niepojęta, nieskończona.
Wtem usłyszałam głos - Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu dostąpi go -Cieszyłam się niezmiernie dobrocią i wielkością Boga swego" (Dz. 420)

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Zmartwychwstanie

Obraz, który wstrząsnął Piotrem i Janem wewnątrz grobu aż do rozbudzenia w nich wiary jeszcze większej niż mieli dotychczas, to leżące płótna, obsypane prochem wonności i brak ciała.
Owe leżące płótna miały formę opadłych tkanin. Skoro opadły, to nie zostały rozwinięte ani przez ich Nauczyciela, ani przez kogokolwiek z zewnątrz. Po prostu lekko osunęły się pod ciężarem mirry i aloesu, pozostając ciągle splątane, jak jakiś kokon płócienny.
Piotr i Jan dlatego tak momentalnie uwierzyli w fakt zmartwychprzebudzenia, bo z owego kokonu niemożliwe było się wydostać, można było tylko przeniknąć go jak... światło!
Zmartwychwstanie nie jest kontynuacją życia, lecz jego przemianą.
Zmartwychwstanie nie przymusza do wiary, to raczej przebudzona wiara dostrzega Zmartwychwstałego.
Spojrzeć w oczodół grobu i zobaczyć, że jest pusty, to przekonać się o bezradności śmierci wobec takiego życia, jakie nosił w sobie Jezus. Miał w sobie życie w najbardziej radykalnym znaczeniu tego słowa. Życie wieczne, które udziela życia, a nawet wzbudza życie ze śmierci.
                                                            /o. Augustyn Pelanowski/

niedziela, 2 kwietnia 2017

Otworzę groby wasze

Chrystus w swoim posłannictwie nie mógł pominąć tych słów, które przecież były słowami Jego Ojca.
Trzeba było mocniejszego niż Ezechielowe świadectwa. Dokonuje się to przy grobie Łazarza.
Zdarzenie to przygotował sobie Chrystus w sposób szczególny. Wytworzył klimat niecierpliwego napięcia, oczekiwania i nadziei. Pozwolił, żeby nadzieja się złamała, żeby zgasła, żeby na miejsce nadziei weszło rozczarowanie i rozżalenie, a nawet może coś więcej niż rozżalenie.I dopiero w tym klimacie, na oczach wielu ludzi znających przepowiednie proroków - również i tę o otwieraniu grobów, Chrystus ukazał, jak zostanie spełnione słowo proroka, jak się dokona ta kluczowa sprawa, ostateczna sprawa każdego z nas.
Sens i wartość tego zdarzenia skierowane są ku uczniom Chrystusa, którzy po kilku dniach będą sami patrzeć na swego Mistrza. Chrystus zdaje sobie sprawę z tego, co się będzie działo wśród uczniów i zwolenników, kiedy On pozwoli się ukrzyżować i nie zstąpi z krzyża nawet w ostatniej chwili.
Na tym tle wskrzeszenie Łazarza było złamaniem ostrza tej przyszłej "klęski" Chrystusa, której rzeczywiście nie było.
Te dwa groby otwarte, każdy w swoim czasie naznaczonym przez Opatrzność - tłumaczą bardzo wiele w historii każdego ludzkiego życia i w historii całego Kościoła. Są także przestrogą dla tych ludzi, którzy się gorszą i którzy gorszyć się będą, że się Pan Bóg "spóźnił".

                                                                /bp Jan Pietraszko/

niedziela, 26 marca 2017

Krzyż

Nie nadaremnie jest ten krzyż,
który przykuwa trzepot rąk.
Posłuchaj tylko: czas jak mysz
podgryza rozłożysty dąb.

Nie nadaremny jest ten krzyż,
jakby odarty z czaszki mózg,
gdzie tysiącmłotem wieków łzy,
tak jakbyś ziemię w dłoniach niósł.

On w miłość, w roli skowyt psi,
on się wyciosa z ciszy snu;
jest u każdego progu dni;
jest, jakbyś ziemię w sercu niósł.

I nie daremny, bo gdy w lustro łez -
- jak w lustro nieba - śmiercią spojrzysz,
zobaczysz, powiesz: otom jest,
którym się krzyżem w Bogu drążył.

                                    K.K. Baczyński

niedziela, 19 marca 2017

Źródło Zycia

Chrystus, z którego wytryska źródło życia dla ludzi, zmęczony drogą usiadł przy studni w Samarii.
Była godzina skwaru, około szóstej, jak napisano, środek dnia, gdy Mesjasz przyszedł oświecić tych, którzy byli w nocy.
Źródło nawiedziło źródło, aby obmyć, a nie aby pić; źródło nieśmiertelności koło strumienia miłosierdzia stanęło jako potrzebujące.
Zmęczył się drogą Ten, który morze przeszedł nie zmęczony: On daje radość i zbawienie.
                                                           /św. Roman Pieśniarz VI w./

niedziela, 12 marca 2017

Dobrze tu być

Na obliczu Syna ukazuje się oryginalne dobro-piękno stworzonego przez Boga świata. Tu jest dobrze "być". Gdzie indziej jest brzydko, tak że nie możemy tam przebywać, ponieważ nie jesteśmy tymi, kim jesteśmy. Dlatego człowiek jest viator - wędrownym pielgrzymem poszukującym Oblicza, wobec którego dopiero znajduje się w domu i może w nim pozostać, ponieważ odnajduje własne oblicze. Gdzie indziej czuje się poza miejscem, jak zwichnięta w stawie kość.
Ciało Jezusa jest ostatecznym namiotem Boga wśród nas. W Nim oglądamy Jego chwałę, jaką ma Jednorodzony od Ojca.
Nie widzimy oblicza Boga, tylko słyszymy Jego słowo.
Kto Go słucha, staje się Jego dzieckiem o tym samym obliczu.
Bóg jest głosem. Jego słowo jest poznawane przez nas w Słowie Wcielonym. Kto słucha Jezusa, przemienia swoje oblicze w Oblicze, jaśniejące jak słońce, będące odblaskiem chwały.
Przemienienie zaczyna się wówczas, gdy zamiast myśleć i słuchać siebie samych, Jego słuchamy i o Nim myślimy. Jest to śmierć człowieka starego i narodziny nowego. Słuchanie to powoduje przejście od dzieła ciała do owoców Ducha.
                                                                    /o. Silvano Fausti/

niedziela, 5 marca 2017

Pustynia

Świetlną igiełką zjeżyło się w przestrzeń pustyni
ziarnko piasku, trafione z słonecznej salwy -
zgasił je wiatr daleki, niosący zapach winnic,
i cienie strun, napiętych na gryf palmy.

I nie ma horyzontów dla złotoziarnistych fal:
brzęczy prysznic po żaglach szaty białej,
wiatr piaszczysty podmywa Dżabel Quarantal
i płynie dalej...

Ten wiatr, który obrysował Twoją sylwetkę,
to ziarnko piasku, wgniecione Twoją stopą -
(nikt ich nie porwał z ziemi na inną planetę)
są nad Afryką, Azją, Europą -

I jest z nami Twoja samotność, Chrystusie,
jak pełnia księżyca nad martwymi kraterami -
czterdzieści dni w pragnieniu i pokusie,
póki ramiona Twe do Krzyża nie dojrzały...

Gdy nam wargi zapłoną pragnieniem,
gdy pokusa tryśnie nam kryształem -
wtedy, Panie, nie wódź nas na pokuszenie,
ale zbaw nas ode złego. Amen.

                                                  /M.J. Kononowicz/