niedziela, 5 kwietnia 2020

Zielona gałąź

Zadne okrzyki, ani Hosanna!, ani Ukrzyżuj go! nie były w stanie Jezusa do niczego zmusić, nie wpływały na Jego postępowanie. Jego wybór był czysto moralny - dokonany w pełnej wolności.
Nad radością podobania się ludziom czy bólem odtrącenia górowało pragnienie realizacji woli Ojca.
Przyjście Jezusa jest dla nas błogosławieństwem.
On bierze na Siebie to wszystko, czego my już nie mamy siły dźwigać.
Jak przychodzi do mnie dziś?
Czy przyjmuję Go za przewodnika?
Czy pozwalam, aby On zaprowadził mnie do swojego piękna, do swojej nowości, której symbolem jest zielona gałąź?
                                                                    /Bp Juan Antonio Martinez Camino/

sobota, 28 marca 2020

Betania - dom przyjaźni

Zbliż się do Betanii, do domu przyjaciół Jezusa.
Grupa symbolizuje twoją wspólnotę chrześcijańską.
Czasami gościli Jezusa, dzielili z Nim przyjaźń, ale teraz przeżywają dramatyczną sytuację:
ukochany brat umarł.
Popatrz na Jezusa, który wyrusza w drogę i przybywa do wspólnoty. Nie chce pozostawiać osamotnionych swoich przyjaciół. Wie, że przeżywają trudności. Pragnie dzielić z nimi swoją historię miłości.
On, który jest dawcą życia, chce im zwiastować życie w pełni.

Wejdź w dialog między Martą a Jezusem. Marta rozważa wiarę. Stopniowo odkrywa nowość Jezusa.
Na koniec wyznaje wiarę w Jezusa i przyjmuje prawdę Jego obietnic.
Smierć jest bolesną chwilą, przez którą wszyscy musimy przejść, ale życie zapowiedziane przez Jezusa przezwycięża wszelką śmierć.
Przyjmij pytanie, które ci zadaje: Czy wierzysz w to? Czy wierzysz, że plan Boży nie kończy się ze śmiercią? Czy wierzysz, że Jezus obdarza pełnią życia, która nigdy się nie kończy?
Czy wierzysz, że ten, kto przyłącza się do Jezusa, nigdy nie umrze?

Odpowiedz wiarą Marty, wiarą Kościoła, wiarą wszystkich przyjaciół Jezusa.
Wierzę w Ciebie, Jezu. Wierzę w Twoje życie bez końca. Zyć wiecznie jest moją aspiracją i Twoim darem.
Wiem, że Twoją miłością jest, abym żył na zawsze.
Dziękuję, Jezu, za ofiarowanie mi życia.
                                                                   /Bp Juan Antonio Martinez Camino/

niedziela, 22 marca 2020

Światłość świata

Jezus, Słowo Wcielone, Syn Człowieczy i Syn Boży objawia się jako światło.
Swiatło jest źródłem wszystkiego: powołuje do istnienia i umożliwia poznanie, daje radość i budzi miłość.
Przeciwieństwem światła jest ciemność i noc, ślepota i oszustwo, smutek i nienawiść, jednym słowem śmierć.
Miłość udziela szczególnego światła sercu, które pozwala widzieć nowymi oczyma.
Wiara chrześcijańska jest ze swej istoty "widzeniem". Nie chodzi o posiadanie szczególnych lub nadzwyczajnych wizji: chodzi po prostu o otwarcie oczu na rzeczywistość. Człowiek bowiem jest ślepy od urodzenia. Mrok i lęk zamknęły mu oczy i projektują na jego wargi jego obawy.
Tylko światło miłości pozwala mu otworzyć oczy i zobaczyć rzeczywistość.
"Widzieć" znaczy bowiem odrodzić się do nowego życia.
Słowo Wcielone, będące światłem i życiem wszystkiego, daje świadectwo o Sobie po prostu przez ukazanie tego, kim jest przez to, co czyni.
Swiatłość świata przyszła, aby dać wzrok ślepym i przekonać o ślepocie tych, którzy sądzą, że widzą.
To nie człowiek widzi Boga, ale Bóg dostrzega człowieka i daje mu zdolność patrzenia na siebie Jego własnym spojrzeniem.
                                                                       /o. Silvano Fausti/

niedziela, 15 marca 2020

Woda Życia

Zbliż się i pij żywą wodę w tym ewangelicznym opowiadaniu.
Kobieta z Samarii, otwarta i niespokojna, symbolizuje wszystkich poszukujących Boga.
Jezus, żydowski wędrowiec, zmęczony i spragniony, objawia się na koniec jako źródło wody Zycia.
Zwróć uwagę na jeden z wielkich symboli Jana : woda.
Wokół studni wrzało życie okolicznych miejscowości, powstawały przymierza, robiono plany pokoju i zgody. Przy studni Samarytanka przechodzi od pragnienia wody do otrzymania Jezusa jako niewyczerpanego źródła.
Jezus zawsze ofiarowuje ci wyjście. Choćby twoja bieda była bardzo wielka, nigdy nie jest to przeszkodą, aby z Nim się spotkać.
Uczyń własnymi słowa Samarytanki. Proś stale o to, o co ona prosiła Jezusa.
Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła.
                                                                   /Bp Juan Antonio Martinez Camino/

niedziela, 8 marca 2020

Droga przemienienia

W codzienności swego życia i działalności Chrystus wyglądał zewnętrznie tak jak wszyscy ludzie.
W chwili przemienienia jednak w najpełniejszy sposób okazał jak bardzo jest inny i jak bardzo jest kimś innym niż reszta ludzi.
Jego wewnętrzna tajemnica bóstwa, świętości, miłości przeniknęła zewnętrzną postać i okazała się w całym swoim bogactwie.
Chrystus przemieniając się odsłonił swoje wnętrze, które nadawało nowy kształt Jego zewnętrznej postaci do tego stopnia, że oczy apostołów nie mogły już wytrzymać widoku przemienionego Mistrza.
Człowiek natomiast przemieniając się czyni to w odwrotnym kierunku: przyjmuje światłość i świętość z zewnątrz, od Chrystusa, i to, co najbardziej pragnie przemienić, znajduje się w jego wnętrzu, niewidoczne dla ludzi i niechętnie im pokazywane.
Trzeba, żeby przemieniająca moc idąca od Chrystusa przeniknęła przez maskę ludzkiej niewinności, przez maskę poprawności, i dotarła tam, do dna, gdzie człowiek skrywa swoje najtrudniejsze i najboleśniejsze sprawy, żeby aż tam dosięgło przemienienie.
Zeby to najtajniejsze wnętrze ludzkie zajaśniało "jako słońce", stało się "białe jako śnieg".
Każdy z ludzi musi odnaleźć własną drogę przemienienia mocą Chrystusową.
Ta droga kończy się zawsze na górze Wieczernika, gdzie stoi ołtarz eucharystyczny, na którym moc Chrystusa przemienia najpierw chleb i wino, a potem dosięga człowieka w jego najskrytszym wnętrzu, by go eucharystyczną obecnością swoją choć trochę przemienić.
                                                                   / bp Jan Pietraszko/

niedziela, 1 marca 2020

Kuszenie Jezusa

Działalność Jezusa jest poprzedzona wewnętrznym skupieniem, a skupienie to z konieczności jest także wewnętrzną walką o powierzone zadanie, walką prowadzoną przeciw zniekształceniom tego zadania, ukazywanym jako jego rzeczywista realizacja.Jest ono zejściem na poziom zagrożeń ludzkich, ponieważ tylko w ten sposób można podźwignąć upadłego człowieka.
Historia kuszenia jest ściśle powiązana z historią chrztu, przez który Jezus staje się solidarny z grzesznikami.
Bliski tym wydarzeniom jest także epizod Góry Oliwnej, jako kolejnej wielkiej wewnętrznej walki Jezusa o swe posłannictwo.
Najgłębszym rdzeniem wszelkich pokus jest odrzucenie Boga.
Do istoty pokusy należy jej aspekt moralny: nie ciągnie nas ona bezpośrednio do złego - to byłoby zbyt proste. Pokusa sprawia wrażenie ukazywania czegoś lepszego: porzucić wreszcie iluzje i zabrać się z całą energią do ulepszania świata. Przystępuje do tego pod pretekstem autentycznego realizmu: realne jest to, co namacalne: władza i chleb, natomiast rzeczy Boże ukazują się jako nierzeczywiste, jako świat drugoplanowy, niepotrzebny właściwie.
W tym świecie musimy się przeciwstawiać omamom fałszywych filozofii. Musimy uznać, że nie żyjemy samym chlebem, lecz przede wszystkim posłuszeństwem okazywanym słowu Bożemu. I dopiero tam, gdzie to posłuszeństwo stanie się rzeczywistością naszego życia, pojawia się sposób myślenia, zdolny wszystkim dostarczyć chleba.
                                                                        /Benedykt XVI/

niedziela, 23 lutego 2020

Heroizm?

Wiara chrześcijańska wymaga nie tylko poprawnego postępowania ludzkiego, ale cnót heroicznych, które sprawdzają się w zwyczajnym życiu.
 Taki sposób postępowania, który zakłada głębokie życie modlitewne, wyraźnie odróżnia nas od pogan i od tych, którzy nie chcą żyć jak uczniowie Chrystusa.
Powinniśmy również z pomocą łaski żywić miłość wobec tych, którzy nie zachowują się jak dzieci Boże, którzy obrażają Boga, gdyż - zaznacza św. Augustyn - "żaden grzesznik jako taki nie jest godzien miłości; ale każdy człowiek jako taki jest umiłowany przez Boga. Wszyscy pozostają dziećmi Bożymi i są zdolni do nawrócenia i uzyskania wiecznej chwały."
Jeżeli czasem obraza, obmowa czy oszczerstwo są szczególnie bolesne, prośmy o pomoc Najświętszą Maryję Pannę, której często przypatrujemy się u stóp Krzyża, odczuwając z bliska owe obelgi rzucane przeciwko Jej Synowi, a nie zapominajmy, że wiele tych obelg pochodzi od nas.
Wówczas będziemy chcieli zadośćuczynić Panu i naprawić to wszystko, co leży w naszej mocy.
                                                                             /Francisco F. Carvajal/