niedziela, 28 grudnia 2025

Mała Trójca na ziemi

Święta Rodzina. Pisała swoją świętość w szarej codzienności, w zaciszu swojego domu w prowincjonalnym Nazarecie, w ubogiej betlejemskiej stajni i na przymusowej emigracji w Egipcie. Zawsze bez rozgłosu, fanfar, przepychu. Wpatrzeni w ten wzór, takiej właśnie świętości mamy się uczyć wielkiego w małym. To znaczy, poprzestawać na „małym”, na tym, co konieczne, a skupiać się na tym, co najważniejsze – Bóg i człowiek. A jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu (św. Augustyn). Jeśli Jezus jest na tronie serca ojca, matki i dzieci, to wtedy wszystko jest na swoim miejscu w życiu rodzinnym, małżeńskim i osobistym.

niedziela, 21 grudnia 2025

Fiat św. Józefa

Jest w św. Józefie odpowiedzialność, jest w nim wiara, jest gotowość słuchania anielskich śpiewów i opowieści pasterzy. Będzie również zdolność przyjęcia Mędrców ze Wschodu. Można powiedzieć, że wszystko co świeckie, naturalne, stawało się święte, stawało się Boże. Nie lękał się Józef trudów i niewygód potem, gdy trzeba było uciekać do Egiptu, nie lękał się uczyć Jezusa zawodu cieśli, tak że nazywano Go cieślą i synem cieśli. Mimo że tak wiele znaków się działo – Józef pozostał milczący. Tego domagała się rola, jaką wyznaczył mu Bóg w swoim planie. To Słowo przemawia swoim wcieleniem.

niedziela, 14 grudnia 2025

Radujcie się! Gaudete!

Niezależnie od sytuacji, w której się znajduję, najpierw spoglądam w niebo i przypominam sobie, że moim głównym celem jest się tam dostać. Później spoglądam na ziemię i przypominam sobie, jak niewiele miejsca zajmę po śmierci. Następnie rozglądam się wkoło i widzę wielkie rzesze ludzi, którzy pod każdym względem są mniej szczęśliwi niż ja. W ten sposób uczę się, gdzie jest źródło prawdziwego szczęścia, gdzie powinny mieć kres wszystkie nasze troski i jak niewiele mam powodów do niezadowolenia.

niedziela, 7 grudnia 2025

Różdżka

Jezus jest tą różdżką z pnia Jessego, która przynosi nowe życie (por. Iz 11,1). To On jest Tym, który daje nam moc, byśmy stawali się nowymi ludźmi (2 Kor 5,17). To On jest Tym, który przynosi pokój tam, gdzie jest niezgoda (J 14,27). Adwent przypomina nam, że Jezus nie przyszedł tylko kiedyś, w Betlejem. On przychodzi teraz. Przychodzi w Słowie (Hbr 4,12), przychodzi w Eucharystii (J 6,51), przychodzi w drugim człowieku (Mt 25,40), ale także przychodzi w cichym poruszeniu serca (1 Krl 19,12). Naszym zadaniem jest rozpoznać Go i przygotować dla Niego miejsce (Ap 3,20).

niedziela, 30 listopada 2025

Czuwać i być gotowym

Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Noc jest symbolem lęku, bezradności, zagubienia – właśnie takiego braku czuwania. Jezus Chrystus przychodząc do człowieka odsuwa od niego lęk, bierze na siebie ludzki grzech i upadek, przebija się przez ciemność życia i chce je oświetlić swoim światłem. Noc się więc odsuwa i przybliża się dzień – światło Jezusa Chrystusa. Tak jak w dzień człowiek widzi więcej i bez problemu odnajduje drogę, tak Chrystus bardzo mocno pragnie rozświetlić nasze życie, każdy jego zakamarek, byśmy nie błądzili, byśmy się nie lękali. W strachu i pogubieniu bowiem nie nauczymy się postawy gotowości.

niedziela, 23 listopada 2025

Królestwo Chrystusowe

Pozyskanie królestwa Chrystusowego odbywa się bardzo powoli - jednakże trwale. Chrystus posiada umiejętność zdobywania człowieka na całą wieczność, dlatego musi się to odbywać długo. Nie trzeba się bać, że akurat dzisiaj nie wyszło, nie udało się... Bóg powróci i zaczniemy od nowa... Chrystus to Miłośnik, który nieraz dostaje od nas "kosza", ale przewyższa innych tym, że się niczym nie zraża. Wszyscy mogą nie wrócić, ale On wróci na pewno. Wszyscy szukając nas mają jakiś określony cel, niekiedy bardziej własny aniżeli nasz, a Chrystus pozyskuje nas zupełnie bezinteresownie dla swego królestwa serc i tylko tego pragnie, aby nasze serce wszczepiło się, po prostu "wlepiło się" w Jego Serce. Wielkie Boże Serce - to jest "pars maior", która pociąga nasze małe, ludzkie serca - "trahit minorem". /bł.Stefan kard.Wyszyński/

niedziela, 16 listopada 2025

Bojaźń

W duszy nie powinno brakować pewnego rodzaju bojaźni, ale kiedy ona nie unosi duszy coraz bardziej do niebiańskich wyżyn, kiedy nie wznosi tego błogosławionego motylka na skrzydłach Boskiej nadziei, kiedy nie prowadzi do dziecięcego zdania się na Serce Boskiego Oblubieńca, to nie może być bojaźnią, która "pochodzi z góry", ale jest lękiem wzbudzonym przez wroga naszego zbawienia i dlatego trzeba go odrzucać daleko od nas. /św.o.Pio/