"Każdemu z nas i każdego dnia może się przydarzyć, że znajdzie się w układzie konfliktowym, gdzie przecinają się najbardziej gorące namiętności życia, w sytuacji, która się kształtuje według schematu: ja i mój przeciwnik, ja i człowiek, który mi stanął na drodze, który mi przeszkadza, zagraża, ja i człowiek, który mnie obraża.
Życie może każdego z nas ustawiać raz po raz albo w sytuacji bezbronnego, śpiącego Saula, albo w sytuacji zwycięskiego, trzymającego w ręce jego włócznię, Dawida. Saul był jedynym pomazańcem w swym narodzie. Kiedy jednak umarł Chrystus za braci, za wszystkich bez wyjątku - każdego z nich naznaczył stygmatem swojej krwi, czyniąc każdego w szczególny sposób pomazańcem Bożym.
W tym całkowicie nowym układzie obejmującym całą ludzką rodzinę każdy człowiek stając w sytuacji konfliktowej: ja i mój przeciwnik, ja i mój wróg - ma najściślejszy obowiązek odczytać znak paschalny na drugim człowieku, na swoim przeciwniku - i powstrzymać 'włócznię' od ciosu - wszystko jedno, czy to jest włócznia mogąca zadać śmierć jednym ciosem, czy ta niepozorna włócznia zwykłych ludzkich dokuczliwości i przykrości, które sobie ludzie nawzajem wyrządzają.
Odczytawszy zaś znamię krwi Chrystusowej na każdym człowieku, odczytawszy Boże zamiary i miłość Bożą, która człowieka naznaczyła, ma obowiązek powiedzieć jak Dawid: Nie zabiję pomazańca Pańskiego. Nie zabiję w nim nic, co by uszanował Ten, który go krwią swoją naznaczył."
/bp Jan Pietraszko/
niedziela, 23 lutego 2014
niedziela, 16 lutego 2014
Prawe oko i prawa ręka
"Oko w pragnieniu i ręka w braniu są początkiem wszelkiego dobra i zła. Ażeby oko i ręka nie powodowały śmierci, trzeba de-cydować (de-cido - 'od-cinam') o tym, co nie służy życiu.
Starożytni znali konieczność pilnowania zmysłów, niezbędną dla strzeżenia serca. Jeżeli kochające serce jest jak ogrodzony ogród, pełny rozkoszy (Pnp 4, 12), to serce niestrzeżone jest jak ogród bez ogrodzenia, niszczony przez pasące się w nim dzikie zwierzęta (Ps 80, 14).
Jezus proponuje 'Ewangelię', dobrą nowinę zwycięstwa nad złem i możliwość lepszego.
'Wy', którzy posiadacie mądrość błogosławieństw, jesteście solą ziemi i światłem świata właśnie dlatego, ponieważ żyjecie z innymi jako bracia, znający i posiadający wspólnego Ojca."
/o. Silvano Fausti/
Starożytni znali konieczność pilnowania zmysłów, niezbędną dla strzeżenia serca. Jeżeli kochające serce jest jak ogrodzony ogród, pełny rozkoszy (Pnp 4, 12), to serce niestrzeżone jest jak ogród bez ogrodzenia, niszczony przez pasące się w nim dzikie zwierzęta (Ps 80, 14).
Jezus proponuje 'Ewangelię', dobrą nowinę zwycięstwa nad złem i możliwość lepszego.
'Wy', którzy posiadacie mądrość błogosławieństw, jesteście solą ziemi i światłem świata właśnie dlatego, ponieważ żyjecie z innymi jako bracia, znający i posiadający wspólnego Ojca."
/o. Silvano Fausti/
niedziela, 9 lutego 2014
Sól dla ziemi i światło dla świata
"Zbawienie świata nie dokonuje się przez finezyjną mądrość podobną do mądrości ludzkich, nie przez błyskotliwe odpowiedzi na ludzkie pytania ani sprawne rozwiązywanie stawianych zarzutów i trudności, jakie rodzą się na styku świata ludzkiego i Bożego.
Na styku tych dwóch światów trzeba umieć zająć postawę podobną do postawy Mistrza: tak widzieć człowieka, tak go osądzać i tak dotykać jego spraw - jak On to czynił.
Patrząc na Niego, Piotr i jego towarzysze uczyli się, co znaczą słowa, które im powiedział, że mają być 'solą dla ziemi i światłem dla świata'.
Znaczą one: powtarzać gesty i słowa, przedłużać dobroć i miłosierdzie, dostrzegać nie tylko wielkich, ale i wzgardzonych i odrzuconych, umieć delikatnie dotykać wszystkich ludzkich bolączek i ran. Rozdzielać dar Ojca Niebieskiego - ową łaskę, która uzupełnia niewystarczające siły ludzkie.
Bardziej niż mądrych i efektownych słów współczesność oczekuje od chrześcijan dzisiejszych 'okazania ducha i mocy' - owego światła i soli, dzięki którym życie staje się bardziej ludzkie, a człowiek bliższy człowiekowi. W tym układzie bowiem Chrystus pragnie objawiać się dzisiejszym czasom, by i dzisiejszy człowiek mógł w Niego uwierzyć i znaleźć w Nim pokój i zbawienie."
/bp Jan Pietraszko/
Na styku tych dwóch światów trzeba umieć zająć postawę podobną do postawy Mistrza: tak widzieć człowieka, tak go osądzać i tak dotykać jego spraw - jak On to czynił.
Patrząc na Niego, Piotr i jego towarzysze uczyli się, co znaczą słowa, które im powiedział, że mają być 'solą dla ziemi i światłem dla świata'.
Znaczą one: powtarzać gesty i słowa, przedłużać dobroć i miłosierdzie, dostrzegać nie tylko wielkich, ale i wzgardzonych i odrzuconych, umieć delikatnie dotykać wszystkich ludzkich bolączek i ran. Rozdzielać dar Ojca Niebieskiego - ową łaskę, która uzupełnia niewystarczające siły ludzkie.
Bardziej niż mądrych i efektownych słów współczesność oczekuje od chrześcijan dzisiejszych 'okazania ducha i mocy' - owego światła i soli, dzięki którym życie staje się bardziej ludzkie, a człowiek bliższy człowiekowi. W tym układzie bowiem Chrystus pragnie objawiać się dzisiejszym czasom, by i dzisiejszy człowiek mógł w Niego uwierzyć i znaleźć w Nim pokój i zbawienie."
/bp Jan Pietraszko/
niedziela, 2 lutego 2014
Proroctwo Symeona
"Symeon , trzymając w ramionach Dziecię, kieruje prorocze słowa do Maryi, której - po słowach radości odnoszących się do Dziecka - proroczo zwiastuje krzyż. Jezus 'przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu'; na znak, któremu sprzeciwiać się będą.
Na koniec Matka otrzymuje zupełnie osobistą przepowiednię: 'Twoją duszę miecz przeniknie'.
Z teologią chwały złączona jest nierozerwalnie teologia Krzyża. Sługa Pański otrzymał ważne polecenie niesienia światła całemu światu. Posłannictwo to realizowane jest właśnie w ciemności Krzyża.
W tle słów o upadku i powstaniu wielu pobrzmiewa proroctwo z Iz 8, 14, gdzie sam Bóg jest nazwany kamieniem, o który ludzie potykają się i upadają.
Tak więc w zapowiedzi Męki widać głęboki związek Jezusa z samym Bogiem. Bóg i Jego Słowo - Jezus, żywe Słowo Boga - są 'znakami' i wzywają do podjęcia decyzji.
Sprzeciw człowieka wobec Boga ciągnie się przez całą historię. Jezus okazuje się autentycznym znakiem Boga przez to właśnie, że bierze na siebie ten sprzeciw wobec Boga i do siebie kieruje aż do sprzeciwu Krzyża.
Ciągle na nowo Boga postrzega się jako granicę naszej wolności, granicę, którą trzeba usunąć, po to by człowiek mógł być całkowicie sobą. Bóg ze swą prawdą przeciwstawia się różnorakim kłamstwom człowieka, jego egoizmowi i pysze.
Bóg jest miłością. Miłość może być jednak również znienawidzona tam, gdzie domaga się wyjścia z siebie samego, po to by się wznieść ponad siebie.
Ceną za to wyzwolenie jest cierpienie Krzyża. Prorocza zapowiedź światła i słowa o Krzyżu idą w parze ze sobą."
/Joseph Ratzinger Benedykt XVI/
Na koniec Matka otrzymuje zupełnie osobistą przepowiednię: 'Twoją duszę miecz przeniknie'.
Z teologią chwały złączona jest nierozerwalnie teologia Krzyża. Sługa Pański otrzymał ważne polecenie niesienia światła całemu światu. Posłannictwo to realizowane jest właśnie w ciemności Krzyża.
W tle słów o upadku i powstaniu wielu pobrzmiewa proroctwo z Iz 8, 14, gdzie sam Bóg jest nazwany kamieniem, o który ludzie potykają się i upadają.
Tak więc w zapowiedzi Męki widać głęboki związek Jezusa z samym Bogiem. Bóg i Jego Słowo - Jezus, żywe Słowo Boga - są 'znakami' i wzywają do podjęcia decyzji.
Sprzeciw człowieka wobec Boga ciągnie się przez całą historię. Jezus okazuje się autentycznym znakiem Boga przez to właśnie, że bierze na siebie ten sprzeciw wobec Boga i do siebie kieruje aż do sprzeciwu Krzyża.
Ciągle na nowo Boga postrzega się jako granicę naszej wolności, granicę, którą trzeba usunąć, po to by człowiek mógł być całkowicie sobą. Bóg ze swą prawdą przeciwstawia się różnorakim kłamstwom człowieka, jego egoizmowi i pysze.
Bóg jest miłością. Miłość może być jednak również znienawidzona tam, gdzie domaga się wyjścia z siebie samego, po to by się wznieść ponad siebie.
Ceną za to wyzwolenie jest cierpienie Krzyża. Prorocza zapowiedź światła i słowa o Krzyżu idą w parze ze sobą."
/Joseph Ratzinger Benedykt XVI/
niedziela, 26 stycznia 2014
Tajemnica wezwania
"Pomiędzy rybaków a żywioł, wśród którego od pokoleń upłynęło ich życie, wchodzi Jezus Chrystus, przynosząc ze sobą 'pokusę' powołania do służby nowemu żywiołowi. Ten będzie miał już szerszy zasięg, a kryć będzie w sobie moce potężniejsze niż burze i wichry, z którymi na jeziorze nauczyli się walczyć niemal od dziecka.
Nie wiemy, co dostrzegł rybak Piotr w spojrzeniu Człowieka, którego zobaczył po raz pierwszy. Nie wiemy, czego dosłuchał się w Jego wezwaniu. Być może, że i on sam nie umiałby znaleźć imienia dla tego, co dojrzał i co usłyszał.
Przyszło nań jakieś wewnętrzne światło, przekonanie i pewność, że trzeba pójść. Że taka decyzja będzie rozumna i słuszna.
Dzisiaj w języku teologicznym takie działanie Boże nazywamy wprowadzeniem łaski w świat naturalny. Łaska daje człowiekowi swoistego rodzaju pewność poznania, które nie dociera wprawdzie do dna i do szczegółów nowej sytuacji, ale widzi ją jasno w jej ogólnym zarysie.
Człowiek ma świadomość tajemnicy, jaka w niej tkwi, a wraz z tym doznaje niepokoju, ale nie tego, który burzy i druzgocze życie. Jest to niepokój czekania, by mu się owa tajemnica powierzyła głębiej, by mu się odsłoniła w wewnętrznym poznaniu.
Jest to niepokój pragnienia czegoś nieznanego, a jednak bardzo własnego, czegoś, na co się od dawna czeka i czego się szuka całym życiem, nie zawsze zdając sobie z tego sprawę."
/bp Jan Pietraszko/
Nie wiemy, co dostrzegł rybak Piotr w spojrzeniu Człowieka, którego zobaczył po raz pierwszy. Nie wiemy, czego dosłuchał się w Jego wezwaniu. Być może, że i on sam nie umiałby znaleźć imienia dla tego, co dojrzał i co usłyszał.
Przyszło nań jakieś wewnętrzne światło, przekonanie i pewność, że trzeba pójść. Że taka decyzja będzie rozumna i słuszna.
Dzisiaj w języku teologicznym takie działanie Boże nazywamy wprowadzeniem łaski w świat naturalny. Łaska daje człowiekowi swoistego rodzaju pewność poznania, które nie dociera wprawdzie do dna i do szczegółów nowej sytuacji, ale widzi ją jasno w jej ogólnym zarysie.
Człowiek ma świadomość tajemnicy, jaka w niej tkwi, a wraz z tym doznaje niepokoju, ale nie tego, który burzy i druzgocze życie. Jest to niepokój czekania, by mu się owa tajemnica powierzyła głębiej, by mu się odsłoniła w wewnętrznym poznaniu.
Jest to niepokój pragnienia czegoś nieznanego, a jednak bardzo własnego, czegoś, na co się od dawna czeka i czego się szuka całym życiem, nie zawsze zdając sobie z tego sprawę."
/bp Jan Pietraszko/
niedziela, 19 stycznia 2014
Poznać Baranka
"Gdy kapłani i lewici odeszli do Jerozolimy, Jan Chrzciciel doznał głębokiego bólu, poznał wielkie ubóstwo, widząc brak odzewu na swoje przepowiadanie.
Gdy zostało się posłanym przez Ducha Świętego, poznało niektóre rzeczy... gdy widzi się je z ostrością, w ubóstwie... - największym cierpieniem jest stwierdzić, że ludzie nie słuchają przesłania...
Jezus usłyszał krzyk dziecka na pustyni. Jest powiedziane w Piśmie, że Bóg zawsze słyszy krzyk dziecka na pustyni. Jan Chrzciciel musiał krzyczeć do Boga, musiał adorować z jeszcze większą miłością, składając siebie całkowicie w ręce Boga. Bóg go wysłuchał. 'Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.'
Jezus nie spotyka się z kapłanami i lewitami. Pozwala im wrócić do siebie. Nie są w stanie przyjąć prawdy. Są zadowoleni, zadufani w sobie.
Jezus idzie do biednego, idzie do Jana Chrzciciela, który doznaje w tym momencie oświecenia. Trzeba czasem wejść w bardzo głębokie ubóstwo, aby otrzymać światło Boże. W rzeczywistości tylko ubodzy dostępują oświecenia Ducha Świętego.
Jezus nic nie mówi, ale Jan Chrzciciel jest oświecony od wewnątrz. Oczywiście znał Jezusa, są kuzynami. Nie wiedział jednak, kim On jest. Teraz, po wizycie lewitów i kapłanów, został oświecony przez Ducha Świętego.
Odkrywa w Jezusie Baranka. Jest to wielkie objawienie Jana Chrzciciela. Przechodzi ponad tym, co widzi, nie sądzi według tego, co zna. Znał Jezusa po ludzku. Nagle zdobywa nowe, wewnętrzne poznanie.
Na tym polega spotkanie z Jezusem. Jeśli znamy Jezusa wyłącznie w sposób historyczny, wedle tego, co czytaliśmy w Piśmie lub według ludzkiego poznania, nie znamy Go naprawdę. Żeby Go naprawdę poznać, potrzeba wewnętrznego światła Ducha Świętego, które pozwala nam odkryć obecność Baranka Bożego."
/o. Marie-Dominique Philippe/
Gdy zostało się posłanym przez Ducha Świętego, poznało niektóre rzeczy... gdy widzi się je z ostrością, w ubóstwie... - największym cierpieniem jest stwierdzić, że ludzie nie słuchają przesłania...
Jezus usłyszał krzyk dziecka na pustyni. Jest powiedziane w Piśmie, że Bóg zawsze słyszy krzyk dziecka na pustyni. Jan Chrzciciel musiał krzyczeć do Boga, musiał adorować z jeszcze większą miłością, składając siebie całkowicie w ręce Boga. Bóg go wysłuchał. 'Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł:
Jezus nie spotyka się z kapłanami i lewitami. Pozwala im wrócić do siebie. Nie są w stanie przyjąć prawdy. Są zadowoleni, zadufani w sobie.
Jezus idzie do biednego, idzie do Jana Chrzciciela, który doznaje w tym momencie oświecenia. Trzeba czasem wejść w bardzo głębokie ubóstwo, aby otrzymać światło Boże. W rzeczywistości tylko ubodzy dostępują oświecenia Ducha Świętego.
Jezus nic nie mówi, ale Jan Chrzciciel jest oświecony od wewnątrz. Oczywiście znał Jezusa, są kuzynami. Nie wiedział jednak, kim On jest. Teraz, po wizycie lewitów i kapłanów, został oświecony przez Ducha Świętego.
Odkrywa w Jezusie Baranka. Jest to wielkie objawienie Jana Chrzciciela. Przechodzi ponad tym, co widzi, nie sądzi według tego, co zna. Znał Jezusa po ludzku. Nagle zdobywa nowe, wewnętrzne poznanie.
Na tym polega spotkanie z Jezusem. Jeśli znamy Jezusa wyłącznie w sposób historyczny, wedle tego, co czytaliśmy w Piśmie lub według ludzkiego poznania, nie znamy Go naprawdę. Żeby Go naprawdę poznać, potrzeba wewnętrznego światła Ducha Świętego, które pozwala nam odkryć obecność Baranka Bożego."
/o. Marie-Dominique Philippe/
niedziela, 12 stycznia 2014
Baranek i Gołębica
"Jan Chrzciciel u kresu wielkiego przymierza Starego Testamentu widzi Baranka. A kiedy rozpoznaje Baranka, widzi również Ducha zstępującego jak gołębica: ujrzawszy zaś Baranka i Ducha, słyszy Ojca. Jest to objawienie tajemnicy Trójcy Świętej. Przeznaczone dla Jana Chrzciciela, ubogiego na pustyni, dla tego, który kończy wielkie oczekiwanie Starego Testamentu.
Piękny jest ten obraz: u zarania Nowego Przymierza Bóg objawia swą tajemnicę przez Baranka i Gołębicę.
Ojcowie Kościoła bardzo lubili oba te symbole, podkreślali, że gołębica jest najłagodniejszym ze stworzeń. Zresztą Baranek również... Są w tym podobni; istnieje jakby przymierze pomiędzy gołębicą i barankiem, uwydatnione tutaj po to, by wskazać na łagodność Boga. Całe Nowe Przymierze zaczyna się od łagodności. Niezwykła łagodność Betlejem - łagodność w ubóstwie. Zawsze! Ubóstwo jest potrzebne, żebyśmy mogli naprawdę otrzymać, przez Baranka i Gołębicę, czułość Boga, łagodność Boga."
/o. Marie-Dominique Philippe/
Piękny jest ten obraz: u zarania Nowego Przymierza Bóg objawia swą tajemnicę przez Baranka i Gołębicę.
Ojcowie Kościoła bardzo lubili oba te symbole, podkreślali, że gołębica jest najłagodniejszym ze stworzeń. Zresztą Baranek również... Są w tym podobni; istnieje jakby przymierze pomiędzy gołębicą i barankiem, uwydatnione tutaj po to, by wskazać na łagodność Boga. Całe Nowe Przymierze zaczyna się od łagodności. Niezwykła łagodność Betlejem - łagodność w ubóstwie. Zawsze! Ubóstwo jest potrzebne, żebyśmy mogli naprawdę otrzymać, przez Baranka i Gołębicę, czułość Boga, łagodność Boga."
/o. Marie-Dominique Philippe/
Subskrybuj:
Posty (Atom)